certyfikat energetyczny, chirurg pruszcz gda?ski, chusty do noszenia dzieci, donice, meble kuchenne gdynia, muzeum bursztynu w gdańsku, tynki gipsowe maszynowo szczecin,

Archiwum newsów - Podwyżki w szkole

2007-12-22  
Technologię odczytu dostarcza IVONA
ODSŁUCHAJ
Podwyżki w szkole
Niech samorządy same dzielą sobie podwyżki dla nauczycieli. Taki pomysł ma
minister edukacji - dowiedziała się "Gazeta Wyborcza".
Sejm przyjął budżet z 10-proc. podwyżkami dla nauczycieli. To największe
jednorazowe podwyżki od 1989 r. Jak teraz wziąć udział te pieniądze? Czy dać
wszystkim po równo, czy w zależności od stażu? A może wyróżnić tych
w największym stopniu aktywnych? Minister edukacji Katarzyna Hol ma ochotę na tę
ostatnią wersję.
- Musimy motywować nauczycieli. Nie może być tak, że ten, który pracuje
niewiele więcej niż przeciętną, dostaje takie same pieniądze jak ten, który
organizuje dla uczniów imprezy, wycieczki, udziela się w zajęciach
pozalekcyjnych - mówi Hol. To minister edukacji wydaje rozporządzenie ze
stawkami pensji minimalnych, według których samorządy płacą szkołom.
Nieoficjalnie "GW" dowiedziała się, że min. Hol nie chciałaby powiększać
nauczycielom pensji zasadniczej i całe pieniądze na podwyżki odstąpić do
dyspozycji samorządów.
- Ściągniemy wreszcie np. brakujących anglistów za pensję jak w szkołach
językowych. Teraz żadnego dyrektora na to nie stać - mówi Dariusz Kulma,
nauczyciel i wiceprzewodniczący Rady Miasta w Mińsku Mazowieckim. Prowadzi
kółka pozalekcyjne, zespoły muzyczne dla uczniów, układa ogólnopolskie
matematyczne konkursy. Największy domieszka motywacyjny, kto dostał, to 180
zł (pensje netto - 1800 zł po 13 latach pracy na najwyższym szczeblu kariery
zawodowej).
- Swoim nauczycielom wypłacam dodatki motywacyjne od 50 zł do 180 zł. Nieco.
Ale i tak działa - nauczyciele się starają. A premiujemy dodatkowe
zaangażowanie dla uczniów. Gdybym dostał te pieniądze z podwyżek na dodatki,
to ta tłumaczenie byłaby wreszcie realna - mówi Sławomir Lorek, kierownik II LO
w Koninie.
Boją się jednak związkowcy. - To spowoduje rozwarstwienie wynagrodzeń i nie
da nauczycielom gwarancji, że samorządy przeznaczą pieniądze na podwyżki, a
nie na remont dachów na przypadek - mówi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes
ZNP.
- Boją się tylko centrale związkowe. Widocznie uważają, że równo znaczy
sprawiedliwie. A nam chodzi o to, żeby pensje negocjowali związkowcy na
szczeblu gminy. Tacy, którzy najlepiej znają swoich nauczycieli i warunki
finansowe samorządów - mówi "GW" anonimowo jeden z ministerialnych
urzędników.
« powrot
Copyright 1996-2007 Siatka Onet.pl SA
 

Losowe archiwum

Dane i wydarzenia - banki znów pod lupą
Getin Holding ma zgodę na nabycie 75,05 proc. białoruskiego Somelbanku
Pawlak uchylił rekordową karę dla J&S Energy
Amerbrokers rekomenduje "trzymaj" Qumak-Sekom
EFH zadebiutuje na GPW w piątek